Dwie strony medalu, czyli spór o zakaz handlu w niedziele

W piątek, 2 września Komitet Inicjatywy Ustawodawczej złożył w sejmie projekt ustawy. Za jego przygotowanie odpowiada NSZZ „Solidarność” i dotyczy ograniczenia handlu w niedziele.

Za projektem opowiedziało się ponad 350 tysięcy obywateli, składając swój podpis pod projektem. Zakaz handlu ma dotyczyć dużych placówek handlowych, jednak nie będzie obejmował pracowników stacji benzynowych, piekarni, aptek, kwiaciarni, służb medycznych i mundurowych, a także pracowników kin, restauracji i teatrów. Projekt ten podzielił polskie społeczeństwo. Jedni uważają, że niedziela powinna być dniem wolnym, spędzonym w gronie rodziny. Inni twierdzą, iż skutkiem ustawy mogą być masowe zwolnienia.

Argumenty zwolenników ustawy

Za wprowadzeniem zakazu handlu w niedziele opowiedziała się przede wszystkim Polska Grupa Supermarketów. Ich zdaniem ostatni dzień tygodnia powinien być wspólnym czasem dla rodziny. Podkreślają również, że osoby pracujące w niedzielę musi otrzymywać dodatkowe wynagrodzenie. W wielu przypadkach te koszty nie pokrywają zysków z handlu w ten dzień. Zwolennicy zauważają również, że wolna niedziela zmniejszy niepokojący rozwój turystyki handlowej, która objawia się wycieczkami całej rodziny do centrów handlowych.

Argumenty przeciwników ustawy

Opozycjoniści do projektu zakazu handlu w niedziele przekonują, że możliwość zrobienia zakupów w ten dzień jest usługą dla społeczeństwa. Skoro ludzie tak chętnie wybierają niedziele, jako czas na wizytę w centrum handlowym, to znaczy, że tego właśnie chcą. Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji podkreśla, że zakaz handlu w niedzielę uderzy najmocniej w sieci handlowe i ich pracowników. Powołują się na badania, które wskazują, że w konsekwencji ok. 40 tys. osób może stracić pracę.

Pomysły na udoskonalenie ustawy

Wielu specjalistów z Kasy Stefczyka twierdzi, że zakaz handlu w niedzielę powinien być wprowadzany stopniowo. Dzięki temu możliwe będzie uniknięcie wielu negatywnych skutków tej ustawy. Historia Grzegorza Biereckiego pokazuje, że Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo- Kredytowe mają w swoim zapleczu wykształconych przedsiębiorców, którzy potrafią rzetelnie określić sytuacje.

Reklama

Komentarze zostały zamknięte.